DZIŚ... MIKOŁAJ
Co za ulga. Dziś Mikołaj podarował mi trochę lepsze samopoczucie. Aż jestem mile zaskoczona. Nie zrozumie syty głodnego. Kontynuuję leczenie. Męczy mnie trochę bezsenność, ale bez niepokoju. To pikuś w porównaniu z tym , co przeszłam. Zatliła się jakaś iskierka nadziei...na wyzdrowienie? W każdym bądż razie nie będę się faszerować prochami na spanie. Może samo przejdzie. Kończę mottem: Nadzieja umiera ostatnia...i może nie jest matką głupich.
Głosuj (0)
jola3700 11:06:41 6/12/2011 [
Powrót]
Komentuj
Proszę:) cieszę sie z Twego dobrego nastroju, mój się pogarsza z dnia na dzień...Bezsenność to koszmar. Jakiś miesiąc nie sypam co widać w notatce. Dziś nawet na 5min nie zmrużyłam oka, a leki nie pomagają...Piszesz, żebym tworzyla/pisała, dla mnie lepiej byłoby gdybym tego nie robiła, gdyż zazwyczaj tworzę gdy jest na prawde źle a później nic nie pamiętam. Im więcej pisze tym mój świat mnie coraz bardziej zabija...Jesli nadzieja umrze- umrzesz z Nią i Ty.
Następna notka bedzie dla Ciebie, na temat nadziei.
Pozdrawiam
Lilit 17:17:30 6/12/2011
zalogowany |
http://porcelanowe.wjo.pl/ IP: zalogowany